AKCEPTACJA TO JESZCZE NIE ZROZUMIENIE …

Zrozumienie to empatia, a empatia to ‘zdolność uczuciowego utożsamiania się z inną osobą; przypisywanie innej osobie uczuć, jakie by ktoś żywił, będąc w sytuacji tej osoby’ (SJP, PWN 1999).

Czy ktoś się może tym stanem pochwalić?

Znawcy tematu wciskają, że empatia pojawia się u dzieci już między 2. a 3. rokiem życia. Tylko co się nią dzieje potem? Zanika?

Nie doskwiera mi brak akceptacji. Ale od młodego dziewczęcia uwiera brak zrozumienia. Oto najgorsze koszmary z dzieciństwa – sny, w których dzieje mi się krzywda, a moi najbliżsi to bagatelizują. To gorsze od potworów, morderstw, od tego słynnego biegania we śnie, które wiedzie donikąd. Akceptacja? Tak! Miałam ją, ludzie mnie znali i przechodząc obok mnie, nie pluli. A ja ciągle czułam się niewystarczająco „jakaśtam”. Latałam więc, obnosząc się ze swoją dobrocią i doskonałością, chęcią niesienia pomocy, by czuć się potrzebną. Chyba tak mają te młode ludki – potrzebują nie tylko akceptacji, ale i zrozumienia. Otrzeźwienie przychodzi, kiedy taki młody ludek sam stanie na rozdrożu, kiedy coś się przytrafi właśnie jemu, upadnie i się potłucze. No i szybko okazuje się, że nie ma na kogo liczyć. Wszyscy rzecz jasna akceptują go takiego – stojącego sobie nad przepaścią. Ładnie sobie stoi, nikomu krzywdy nie robi… A to moment, kiedy właśnie powinno nadejść z odsieczą (zaraz za akceptacją) zrozumienie, wysilenie się na odrobinę empatii i zastanowienie, jak ja bym się czuł/a nad tą przepaścią i czego bym potrzebował/a. Szybko zrozumieliby, że akceptację to mogą sobie wsadzić… w buty.

Co się dzieje z takim młodym ludkiem, jak już wyprostuje sobie drogę? Otóż – jeśli w wyniku słabego charakteru i żadnej wyciągniętej łapy w okolicy, dojdzie do samokrytycyzmu, to najpewniej za chwilę i do samosądu. Ale bywa i tak (i to jest ta wersja pożądana), że te powtarzające się koszmary uodpornią go na wszelkie empatie (i tę, której oczekuje od innych, i tę, którą sam odczuwa).

Spotykamy i takie teorie w naukach medycznych, że człowiek, który sam był w trudnej sytuacji, chętniej pomaga innym. Dla mnie to nonsens… Kiedy życie ludzkie zostaje przeorane i przyjdzie człowiekowi zasadzić i zasiać na nowo, bez niczyjej pomocy, to zanim to uczyni, nauczy się, że nie warto pomagać i liczyć na pomoc, nie warto rozumieć i silić się na zrozumienie.

A ja mam zamiar nadal odczuwać i się silić… a niech po mnie popiół zostanie! Nie ma zmiłuj…

I tego stanu sobie i Wam życzę! Bądźcie wyrozumiali dla tych, którzy Was rozumieją (albo chociaż się starają),
a na tych, którzy Was tylko akceptują – po prostu nie plujcie 😉

Advertisements

4 thoughts on “AKCEPTACJA TO JESZCZE NIE ZROZUMIENIE …

  1. zrozumienie???!hym i reka podana.trzeba patrzec czy ta przepasc na napewno szczeline w ktorej nikt nas Nikt znajdzie .i siedziec tam siedziec tam az czegos im zabraknie i zaczna nas szukac

  2. Akceptacja -to życzliwość z serca -dla kogoś -wtedy kogoś zrozumiemy-A często tylko kogoś tolerujemy-że jest -niby nic złego nie czynimy-ale go nie rozumiemy-Akceptacja to zrozumienie-chęć przebywania z kimś -rozmowy z nim -to radość i nadzieja – to pewność – że on-ona mnie nie wyśmieje-czy nie lekceważy -Czasami dochowa tajemnicy – Akceptujący mnie to przyjaciel – on czy ona -jednakowo rozumiemy ten świat -inaczej to tylko znajomy znajoma–kolega-koleżanka-Zrozumienie drugiego człowieka -szacunek dla niego -to piekny świat –

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s