J.M. Barrie PIOTRUŚ PAN I WENDY

J.M. Barrie  PIOTRUŚ PAN I WENDY

(…)

Kiedy zasnęła, przyśniło jej się, że Nibylandia przysunęła się zbyt blisko i że przedostał się z niej jakiś dziwny chłopiec. Nie zaniepokoił jej, bo odniosła wrażenie, że widziała go już przedtem w twarzach wielu kobiet, które nie mają dzieci. Być może znaleźć go także można w twarzach niektórych matek. W jej śnie rozdarł on mgłę zasłaniającą Nibylandię.

Książka dla dzieci? TEŻ! Książkę przeczytałam synkowi – od deski do deski i była to dla mnie samej ogromna przyjemność! Od 7 niemal lat, codziennie czytam synowi do snu (i nie tylko). Nie ma tu odrobiny chwalipięctwa, ani umoralniania. Ot po prostu – nie umiem śpiewać! Nie śpiewam kołysanek, bo nawet moje własne dziecię nie jest tak tolerancyjne, żeby tego wysłuchiwać! Jestem głucha jak pień, a moje struny głosowe nie chcą ze mną współpracować – taka ułomność i już! Zatem pozostało czytanie. Tak więc czytałam wierszyki, bajeczki, kolorowe książeczki z obrazkami i opowiadaniami. I tak doszliśmy do klasyki 🙂

Historię Piotrusia Pana znamy wszyscy z bajek wytwórni Disney, książeczek w różnych wydaniach i tłumaczeniach. Ja wybrałam tę – wyjątkową jak dla mnie – publikację. Piotruś Pan i Wendy w tłumaczeniu Michała Rusinka. Wiedziałam, że facet jest dobry! Literaturoznawca, tłumacz, pisarz, autor wierszy dla dzieci. Sama Wisława Szymborska obrała go sobie sekretarzem. Czytałam jego wierszyki i już wtedy doznałam wrażenia, że Rusinek niezwykle umiejętnie balansuje na pograniczu literatury dla dzieci i … dla dorosłych! Czyta mama, dziecko się cieszy, a tata przewraca ze śmiechu!

To, jak Michał Rusinek przetłumaczył Piotrusia… to jest po prostu mistrzostwo świata! Takiego tłumaczenia nie było od czasów Ireny Tuwim i jej genialnej pracy w Kubusiu Puchatku!

Nie będę przytaczać całej historii tego chłopca, który nie chciał dorosnąć, bo pewnie wszyscy ją znają. Dlatego w tej recenzji chciałam skupić się nad tym, aby dać wam próbkę tego porządnego tekstu i pokazać ilustracje. Powiem jeszcze tylko, że oglądając bajkę animowaną, nie da się zrozumieć prawdziwego przesłania tej historii. Bardzo polecam zatopienie się w tej lekturze wspólnie z dzieckiem w wieku powyżej 5 lat. Mam wrażenie, że dzieci młodsze, mogą się momentami nudzić (no, chyba, że zależy nam na tym, żeby szybko usnęły).

Drogie Mamy!
Nie trudno Wam się będzie utożsamić z piękną i zmysłową postacią pani Darling – matki Wendy. Kiedy o niej czytam, wiem, że kryje się za jej obliczem twarz każdej z nas – matki i żony, która stanowi podstawę swojej rodziny, jest skałą nie do skruszenia, która – jako jedyna – wie, co tak naprawdę jej w duszy gra, ale nigdy nie przyzna się do tego, że skrywa w sobie romantyzm, maleńki kawałek zbuntowanej nastolatki z ideałami i marzeniami!
Była to śliczna pani o romantycznych charakterze i słodkich, lekko drwiący ustach. Jej romantyczny charakter był jak te malutkie pudełeczka, pochodzące z tajemniczego Wschodu. Są one umieszczone jedno w drugim i ilekolwiek by się ich otwarło, zawsze zostaje w środku jeszcze jedno. A na jej słodkich, lekko drwiących ustach błąkał się jeden pocałunek, którego nawet Wendy nie mogła dostać, choć był tak dobrze widoczny w prawym kąciku. (…) Zdobył ją całą [Pan Darling] prócz tego ostatniego pudełeczka w samym środku i tego pocałunku. Nigdy nie dowiedział się o tym pudełeczku i po pewnym czasie przestał zabiegać o ten pocałunek.

Tatusiowie, może trudno będzie Wam się przyznać, ale może macie trochę z Pana Darlinga?
Pan Darling zwykł przechwalać się w obecności Wendy, że jej mama nie tylko go kocha, ale i darzy szacunkiem. Był jednym z tych przenikliwych ludzi, którzy znają się na akcjach i obligacjach. Oczywiście nikt się na nich tak naprawdę nie zna, ale on sprawiał wrażenie, że się zna, i często mówił, że akcje stoją wysoko, a obligacje nisko, i mówił to w taki sposób, że właściwie każda kobieta darzyłaby go szacunkiem.

Nie ma co wypierać się Piotrusia Pana, nawet, kiedy jest się już rozsądnym dorosłym! Mały buntownik jest w każdym z nas! A w Nibylandii każdy widzi coś innego. Jeden zobaczy tam swoich zmarłych rodziców, inny – wymarzoną pracę, ktoś jeszcze odnajdzie upragnioną miłość, lekarstwo na samotność…

Pani Darling po raz pierwszy usłyszała o Piotrusiu, gdy robiła porządek w główkach swoich dzieci. Jest to wieczorny zwyczaj każdej dobrej mamy. Zaraz, gdy dzieci zasną, przetrząsa się ich główki i układa im rzeczy na rano, wkładając na właściwe miejsca sprawy, które w ciągu dnia gdzieś się zawieruszyły.

Chyba mogłabym tak długo i długo pisać, dumać i grzebać po raz kolejny w tej książce, wyszukując fragmenty i cytaty, ale obawiam się, że przepisałabym w końcu całą książkę!

Muszę jeszcze króciutko wspomnieć o ilustratorze książki. Jest nim wielokrotnie nagradzany australijski ilustrator – Robert Ingpen.

piotrus pan??           ???????????????????????????????

Jego ilustracje mogą wydawać się nieco… mroczne i wciągające, a zarazem zostawiają odrobinę… czegoś, co trzeba odkryć, dorysować sobie samemu, i jestem pewna, że dzięki temu – doskonale pobudzają wyobraźnię dziecka. Nie podają dokładnego wizerunku, a raczej zarys postaci. Ale z drugiej strony w tym delikatnym zarysie doskonale widać, z kim się ma do czynienia. Wystarczy np. kawałek twarzy, oka, kącik ust – by być pewnym, że to bezwzględny pirat!

Piotrus pan        Piotruś Pan

Zapewniam, że owa lektura sprawi, że czytanie dziecku na dobranoc przestanie być obowiązkiem. Sama nie mogłam się doczekać, kiedy zasiądziemy do wspólnego czytania.
Z księgarni nietrudno jest przynieść do domu dzieło jakiegoś niespełnionego pisarzyny, który nie ma pojęcia o polskiej składni. Zdarzyło wam się kupić książkę z jakąś znaną wam historią, popularną opowiastką o Kapturku, Kopciuszku, Koźlątkach, Krasnoludkach… a po powrocie do domu okazało się, że nawet z klasyki da się zrobić gniot? Na pierwszy rzut oka, jeszcze w księgarni, nie widać, że tłumaczenie i redakcja odbywały się nie dość, że w pośpiechu na kolanie to jeszcze z ołówkiem w nosie! Ile razy musieliście improwizować, bo fragment książeczki nie nadawał się do przekazania dziecku?! Ja stale muszę tworzyć przy czytaniu – udając, że tak właśnie jest napisane! Chcę czytać dziecku dobrą literaturę, mądre historie pisane poprawną polszczyzną. Musimy pamiętać, że to właśnie teraz kształtujemy myślenie dziecka i sposób, w jaki będzie się wypowiadało. Warto opierać się na takich wzorcach jak piękny i przebogaty język Michała Rusinka i tak pięknej i mądrej historii jak historia wiecznego chłopca, który nie chce wchodzić w brudny świat dorosłych!

Advertisements

6 thoughts on “J.M. Barrie PIOTRUŚ PAN I WENDY

  1. Jakie literackie cudeńko ❤ Te ilustracje! ❤ Zakupię koniecznie przyrodzinnym dzieciakom na urodziny 😀
    Popieram całkowicie tłumaczenia Rusinka! A czy miałaś może w łapkach autorstwa Rusinka właśnie i z ilustracjami jego żony "Wierszyki domowe" albo "Wierszyki rodzinne"? – polecam! Super książeczki i bardzo mądre, urocze historyjki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s