IDEALNE MIEJSCE DO ŻYCIA

Marcin Szmel

DSC00307

„Krótkie opowiadania” – głosi informacja na okładce. Zgadza się, krótkie. Nie wszystkie teksty zebrane w tej cienkiej książeczce są jednak opowiadaniami. Większość z nich to piękne miniatury, migawki obrazów z miejskiego życia. Blokowiska, moralnie wątpliwe postaci, jakiś marazm… Z miejskiej dżungli – miejska pustynia bez cienia szansy na odnalezienie oazy.

Dostałam ostrzeżenie przed jej przeczytaniem: „Wpadniesz w depresję”. Zatem kiedy tylko odnotowałam, że jesienna depresja rozgościła się już u mnie na dobre, zdecydowałam, że gorzej być nie może i pora zanurzyć się w dobijające utwory muzyczne, literackie, filmowe, pogrążyć się w listopadowej aurze i rozpocząć coroczny, trwający kilka miesięcy nawet, okres pt. „życie jest podłe” i przeczekać pod bezpiecznym kocem aż do kwietnia.

„Cykl opowiadań” Marcina Szmela nie spełnił moich oczekiwań – zamiast wprawić mnie w stan emocjonalnego rozmemłania, nacisnął przypadkowo zielony włącznik i zatliło się (broń Boże – nie rozbłysło) światełko nadziei, dając ulgę, że nie tylko moje oczy patrzą z obojętnością, nie tylko ja przywykłam, oswoiłam się, zaakceptowałam i nie staram się pojąć. Autor tez widzi. I też nie sili się o zrozumienie, tez nie wypowiada wojny! Genialne tak osiąść na dachu przy kominie i patrzeć. Nie oceniać, nie wołać o pomstę do nieba. Patrzeć i akceptować. Akceptować, choć się wie więcej, i wie się lepiej…

Każdy tekst to krótka migawka/opis/ relacja, to jeden obrazek jakiegoś uwierającego elementu życia w małym mieście. Bezrobocie, bezwiara, beztalencie, bezmyślność, bezmiłość.

Taki kawałek ziemi, na którym relacje są nieskomplikowane, a ludzie nie zamierzają sobie ich komplikować. Niewielkie mają ambicje, a i tych niewielkich nie umieją spełnić.

W tym wszystkim – język opowiadań jest sarkastyczny, ale nie prosty, stylizowany na ‘potok słów’ rodem z filmu „Dzień świra” ze sporą dawką zacięcia poetyckiego. Przyjemne. Woda na mój młyn!

O miłości? Proszę bardzo: rozstania, kłótnie, patologia, zdrady, trwanie w toksycznych związkach, ze szczególnym dbaniem o reprodukcję gatunku.

Zawsze trzeba kogoś wyrzucić poza nawias w równaniu „my przed troje”, albo zrobić z tego „ja przed dwoje” i wtedy wyrzucić poza nawias siebie. Zredukować do zera w równaniu do niemożliwego. (…) Później i tak się okazuje, że niby dobrze ci było we dwoje, a jednak lepiej nam będzie beze mnie. Że z nią, bez niego, obok nas, bez ciebie. W dowolnej kombinacji wiadomych, niewiadomych i zmiennych. Że gdzieś w równaniu był błąd, cała seria błędów. Że założenia z gruntu niewłaściwe.

(M. Szmel „Matematyka dla humanistów”)

O społeczeństwie? Proszę bardzo: menelizm, dziedziczne miejsce na ostatnim szczeblu drabiny feudalnej, zaspokajanie najniższych potrzeb życiowych, w tym również potrzeby dbania o sąsiada, ze szczególnym dbaniem o sposób jego myślenia.

Puk, puk, przychodzą starowinki. O, tu, u nas w kościółku, pan wie, gdzie jest kościółek, prawda? (…)
Puk, puk, dzień dobry. To my, pan nas poznaje, prawda? Zapraszamy na spotkanie wspólnoty. (…)
Puk, puk. Dzień dobry, można u pana zostawić paczkę dla sąsiadów? (…)
Puk, puk. Czy jest pan gotowy porozmawiać o naszej promocji? (…)
Puk, puk. Panie sąsiedzie, niech pan coś zrobi z tym kotem. (…)
Puk, puk. Starowinki. Karteczka. Modlitwa. Pan się pomodli, pan znajdzie czas. (…)
Puk, puk. Panie sąsiedzie, pan przeparkuje….

(M. Szmel „Czy mogę być dla pani niemiły?”)

A to wszystko ubrane w bardzo spójną konstrukcyjnie historię o zaganianiu, o chaosie, o tym, ze to wszystko zrozumiałe, że jasne, ale że dajcie wy mu kurwa święty spokój.
O patriotyzmie? Proszę bardzo…

Na początku Psalmy i Hymny, później już tylko klątwy i skakanie do gardeł. Katyń i źli Ruscy, Oświęcim i dobrzy Niemcy. Jakiś rozłam, pierwsze pięści, pierwsza stacja męki i Męczeństwa.

O religii?? Proszę bardzo…

O… ??? Proszę bardzo…

A nad tym wszystkim czuwa narrator, który jest zupełnie nie z tego świata i udaje, że go to nie obchodzi, a z tyłu głowy coś go szczypie, gryzie, swędzi i nie daje przejść obojętnie, przemilczeć, więc to wszystko, co osiedlowe i niestrawne, wyjmuje, przeżuwa dokładnie… ale nie połyka. Ty, czytelniku, zjedz to sobie sam. Bo narrator, choć wie więcej i wie bardziej, to nic z tą wiedzą zrobić nie może.

Mnie „opowiadania” nie znudziły, nie zasmuciły i o dziwo – nie zniechęciły do miasta. Takie ono jest to nasze miasto, nieprzerysowane, nieprzystrojone, niereformowalne.

Brakuje mi jednej rzeczy!

Drogi Panie Autorze,
nie ma miasta bez komunikacji miejskiej! Musi być autobus, a w nim głośna rozmowa (bo przecież to huczy wszystko i dudni i nie daj Boże, byłby ktoś nie usłyszał!) o skomplikowanym przebiegu porodu; a z kim ja ten sk… zdradził; ile jej wód odeszło; i kto z kim na gimbalu „dał czadu”; a kto bierze łapówki w Marszałkowskim Urzędzie, co to go takiego teraz wystawili.
Wtedy można powiedzieć „Amen”. Bez autobusu – ten obraz jest wybrakowany ;-)!

Polecam „Idealne miejsce do życia” Marcina Szmela.

Ja (znacie moją tendencję do szufladkowania) umiejscowiłabym je: tematycznie – na półce gdzieś między filmem „Dzień świra” M. Koterskiego a „Germinalem” E. Zoli; językowo – blisko modnej J. Bator (choć to nie ten „target”, ale dobrze rokuje!).

No i boskaaa okładka!!!

Reklamy

11 thoughts on “IDEALNE MIEJSCE DO ŻYCIA

  1. Lubię książki o rzeczach w jakiś sposób oczywistych i otaczających nas na co dzień, które przyjmuje sie jako stały element i przestaje zwracać na nie uwagę. Chętnie zapoznam się z książką pana Marcina. Pozdrawiam!

  2. Strasznie nie znoszę miniatur. Jak dla mnie są one dobre, ale na youtube albo gównoportale pokroju temysli.pl. Jako czytelnik lubię zatapiać się w światach przedstawionych. A miniatury nie pozwalają mi na to, dają co najwyżej krótkotrwałe refleksje, o których nie pamiętam już 5 minut po lekturze. Dla mnie miniatury to nawet nie literatura, a paraliteratura, jakaś namiastka ledwie czegoś, co literaturą mogłoby być, gdyby autor miał na tyle sumienności, żeby stworzyć wokół tego jakąś sensowną złożoną fabułę.

    Co do samej książki, raczej nie sięgnę po nią, tym bardziej, że dość rzetelnie napisałaś, dlaczego nie warto tego robić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s