Pięść, Skowyt oraz Głodujące Psy

Całymi dniami wisisz

nad laptopem

w potrzasku pomiędzy

krzesłem a biurkiem

jest cię tyle, ile

przestrzeni między nimi

Przyznam, że kiedy otrzymuję propozycje ocenienia wierszy kolegów, okołorodzinnych znajomków, uczniów, dzieci i wnuki moich znajomych… z góry mnie jakoś mdli.

Mam bardzo złe doświadczenia z poezją współczesną. Zawsze mówię w takich sytuacjach, że wspaniale, że pisz dalej, ale rzadko robię to z przekonania, najczęściej, kiedy ktoś mnie prosi o wyrażenie swojego zdania na temat jego poezji… uciekam!

Tym razem nie wycofałam się, zerknęłam na bloga pana Mateusza Skrzyńskiego i zupełnie bez przykrości poczytałam sobie młode, nowe, świeże, inne teksty.

Dostałam debiutancki tomik wierszy „Pięść, Skowyt oraz Głodujące Psy” już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zbieram się, żeby Wam o nim opowiedzieć.

Czytając pierwsze utwory, uznałam, że nie jest to poezja, a raczej proza poetycka. Wiersze są fabularne, jak opowiadania, relacje, a ich język jest poetycki, nasycony środkami stylistycznymi, no i mają układ wersowy.

Bardzo krótko:

współczesny

gorzki

ciekawy

mocny 

prawdziwy

prosty

…ale brakuje mi czegoś. Jest poprawny, jest interesujący, miejscami nawet intrygujący, ale mam wrażenie, że Autor się hamuje, sili się na poprawność, sili się też, żeby zawrzeć w swoich wierszach całą zawartość ciemnych uliczek, starych bram, ślepych zaułków i podejrzanych dzielnic… nie wykrzykuje wszystkiego. Brakuje mi pozytywnej strony świata. Kiedy skończyłam cały tomik (nieco ponad 100 stron) odniosłam wrażenie, że właśnie byłam świadkiem zstąpienia podmiotu lirycznego na ziemię, poznania jej od najgorszej strony, izolowania się od wszystkiego, co dotyczy ludzi (bo świat ludzi jest tani, brzydki i zły), i skwitowania tego:

to nie moja bajka

Podmiot liryczny niczym się nie cieszy… ma w zasięgu ręki: gołe cycki, szerokie dupy, wyjące psy, pijaków, schizofreników, jakiś sex, jakaś ukochana się nawet kręci – a nic go nie cieszy, z niczego się nie cieszy, ale też niczego nie krytykuje i niczego nie zmienia. Taki podmiot liryczny, co działa mi na nerwy, łazi, komentuje, narzeka i nic nie robi 😉

Cuchnie to

tanią nieprawdą

No i zadziwiła mnie dedykacja: mojej żonie.

Całe bagno ubóstwa, nałogów, głupoty, chorób, prostactwa – zadedykował Autor swojej żonie. Przedziwne…

Muszę pochwalić za język. Widać i warsztat i talent (no, jakbym chciała, to bym się przyczepiła, chociażby modnego „posiadam” – posiadam samochód – bardzo pretensjonalny wyraz, dużo lepszy byłby czasownik „mieć”).

Ta poezja robi wrażenie i jest dobra.

 

Panie Mateuszu,

z przyjemnością przeczytałam tomik i trzymam mocno kciuki za dalsze projekty. Jestem bardzo ciekawa, jak Pan się rozwinie. Proszę przyjąć życzenia powodzenia i małą radę: puenta i koncept – to może stare sztuczki, ale nadal stanowią o wartości wiersza, decydują o wrażeniu, jakie utwór pozostawi po sobie. Sam sarkazm na niewiele zda się, jak Pan wyraźnie nie zakończy myśli.

PS

Proszę napisać żonie coś pięknego i wzruszającego, a pięści, skowyty i zdychającą z głodu zwierzynę – zadedykować złośliwemu sąsiadowi 😉

20180222_173331

Z czystym sumieniem polecam bloga Mateusza Skrzyńskiego

https://mateuszskrzynski.wordpress.com

Reklamy

Oczyszczająca zupa z kapusty

20180210_152513

 

Niech Was nie zwiedzie zdjęcie – to nie jest bigos, ani kapuśniak, to bardzo pożyteczna, oczyszczająco-odchudzająca zupa z białej kapusty. Polecana, kiedy planujemy kilkudniowe oczyszczanie organizmu. Po takiej kuracji odchudzającą zupą, łatwiej też przejść na dietę. Stosuje się ją np. po świątecznym obżarstwie, aby przyspieszyć trawienie, odciążyć wątrobę i żołądek, oczyścić organizm z toksyn.

Zaleca się zjadanie takiej zupy  2 razy dziennie. Prócz niej – spożywać 2 inne posiłki w rozsądnych dawkach kalorycznych 😉

W necie jest wiele przepisów. Ja przygotowuję ją tak:

1 kg kapusty białej poszatkowanej, 2-3 papryki zielone, 2 duże cebule, 1 marchew, kawałek selera, 1 pietruszka, liść laurowy i 3 ziarna ziela angielskiego- wszystko gotuję do miękkości (ok. 30 minut), potem dodaję pomidory z puszki (lub 3 świeże pomidory bez skóry). Przyprawiam solą himalajską, koprem włoskim w ziarnach, kminkiem i majerankiem.

Zupę można zmielić i zamrozić. Można podać w formie bigosu z dodatkiem gotowanego mięsa (drobiowego, wołowego).