Wiosenny wkurw na szkołę…

Jak zostałam matką, obiecałam sobie, że nie zajmę stanowiska w konfliktach na polu rodzic-uczeń-nauczyciel… Obiecywałam sobie to, bo mocno solidaryzuję się z nauczycielami, i, mimo, że już nie pracuję w szkole, nadal szkoła jest mi bliska – jest chyba po prostu moim środowiskiem naturalnym 😉

Moje dziecko jest już w 4 klasie, a więc… długo się powstrzymywałam. Dłużej już nie mogę patrzeć, jak idzie to w jakimś chorym kierunku. Obserwuję, pytam, czytam, rozmawiam, udzielam się… I coraz mocniej się najeżam. Na system, na belfrów, na rodziców. Tylko dzieci będą dla mnie zawsze na pozycji chronionej i nie mam dzieciakom nic do zarzucenia.

Po pierwsze: nie zgadzam się z tym, że młodzi ludzie są leniwi, egoistyczni, że tylko patrzą w smartfony…

Młodzi ludzie są wspaniali! Czytaj dalej

Reklamy