MINESTRONE – włoska zupa jarzynowa

20190813_204920

Zjadam minestrone we włoskich restauracjach i choć nie ma na nią jednego, niezmiennego przepisu, zawsze smakuje wybornie.

Ja przygotowuję ją z warzyw sezonowych, pilnując, by pozostały one chrupkie. Dzięki temu zupka jest pożywna, lekka, na długo syci.

Podstawą zupy są warzywa: cebula, czosnek, marchew, fasolka, cukinia (dynia), pomidory.  Ja robię ją tak:

Składniki (na ok. 3 l)

3 pomidory

1 nieduża cukinia

1 mała cebula

2 ząbki czosnku

ok. 1/2 małej kapusty (najlepiej włoskiej)

2 marchewki

1 mała pietruszka

kawałek selera

4 pieczarki

odrobina papryki (różnych kolorów)

kilka różyczek kalafiora

2 l bulionu

przyprawy: sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, lubczyk, bazylia, vegeta natural (opcjonalnie)

Przygotowanie

Do gorącego bulionu (bulion najczęściej przygotowuję na kawałku indyka lub kurczaka i warzyw, dodaję liść laurowy, ziele angielskie, sol, pieprz), wrzucam pokrojone: marchew, pietruszkę, seler, po 5 minutach gotowania dodaję kapustę i kalafior.

Pozostałe warzywa, oprócz pomidorów, grilluję (można upiec w piekarniku lub przygotować na patelni grillowej). Kroję w duże i grube kawałki – wrzucam do bulionu.

Pomidory obieram i siekam (można użyć tych z puszki), dorzucam do reszty. Gotuję jeszcze 5 minut.

Przyprawiam ulubionymi przyprawami (u mnie ostatnio – przyprawa do dań włoskich i suszone pomidory z bazylią). Podaję posypane parmezanem i posiekaną natką pietruszki.

Rady

Zupa minestrone pochodzi z Włoch, nazwa oznacza po prostu „zupa”, więc nie ma konkretnego, ścisłego przepisu na nią. Robi się ją z dostępnych w danym sezonie warzyw. Niektórzy podają ją z ziemniakami, inni z makaronem, ryżem lub grzankami. Ważne jest jedno – jest to zupa jarzynowa, gęsta, pożywna, a warzywa mają być ugotowane al’dente – dlatego trzeba w odpowiednim momencie dodać pomidory, aby kwas z pomidorów zahamował proces rozmiękczania warzyw.

 

Reklamy

DIETA 7-DNIOWA

received_446463862495463

Cały czas ktoś namawia mnie na dietę warzywno-owocową, a ja cały czas się opieram, przywołując zdania rozsądnych dietetyków i lekarzy (i opierając się na moim własnym zdrowym rozsądku) odmawiam, grzecznie tłumacząc, że nie jest to działanie długofalowe, o które mi chodzi.

Koleżanka powiedziała, że taki post to jak łażenie po górach – zawsze w najtrudniejszym momencie wyrzucasz sobie, po co sobie to robisz, i kto cię na to namówił, ale wystarczy, że po wyprawie zdejmiesz buty i weźmiesz prysznic i już planujesz kolejną wyprawę 🙂

Chyba bardziej, żeby sobie udowodnić, że mam rację, spróbowałam sił z dietą 7-dniową, w której 3 dni oparte są wyłącznie na owocach i warzywach. Ugotowałam zupę-krem z kalafiora, papryki zielonej, cebuli, marchwi, selera i pomidorów z puszki (w przepisie były jeszcze kostki rosołowe, ale je pominęłam, bo mi raczej bardziej zaszkodzą, niż pomogą). To ma być ewentualny wstęp do diety dr Dąbrowskiej. Zobaczymy, jak sobie poradzę i wtedy zdecyduję 🙂

Przepis na zupę: 8 marchewek, 6 cebul, seler (korzeń), 2 papryki zielone, 4 ząbki czosnku, 2 puszki pomidorów, 2 kostki drobiowe, 2 kostki wołowe, cały kalafior, zioła do smaku – ugotować w 3 l wody. Można zmielić, ale ja polecam zostawić część niezmieloną, bo w pewnym momencie diety bardzo się pragnie czegoś do zjedzenia, a nie do wypicia.

Zasady są proste: zupa do woli i:
1. dzień – owoce
2. dzień – warzywa
3. dzień – warzywa i owoce
4. dzień – szejk z 1 l mleka i 3 bananów
5. dzień – stek wołowy + pomidory
6. dzień – stek wołowy + dowolne warzywa
7. ryż z warzywami

1. dnia – wszystko ok. Czułam się nieco osłabiona i nie mogłam zasnąć do 2:00 😦 Ale następnego dnia rano na wadze -1,3 kg – więc uznałam, że warto się dalej męczyć.
2. dnia – było ciężko bez owoców, ale dałam radę, wybrałam się do kumpeli na grilla i zeżarłam masę pysznych warzyw grillowanych i przepyszną sałatkę – to był chyba najlepszy dzień diety! Żołądek już się tak nie domagał, ciepłe warzywka z grilla smakowały – miałam przeczucie, że może mi się to jeszcze spodobać.
3. dnia – było chyba najtrudniej. Zasnęłam po południu (co mi się raczej nie przytrafia). Jadłam baardzooo dużo warzyw i owoców – raz pękałam z przejedzenia, za chwilę mnie głód wilczy dopadał. Zupa mnie wnerwiała. Zjadłam jej mało. Po zjedzeniu warzyw albo owoców – miałam charakterystyczny bełkot w brzuchu, wszystko się przelewało, czułam się na zmianę – obżarta, a za moment – potwornie głodna!
4. dnia – koktail z bananów i mleka bardzo mnie pobudził do działania! Zdecydowanie lepiej się czułam. Po zważeniu nieco zrzedła mi mina, bo niecałe 2 kg mnie jedynie ubyło. Zupę doprawiłam innymi ziołami – bo już patrzeć na nią nie mogę!
5. dnia był stek i to myśl o nim trzymała mnie przy życiu. Zupy zjadłam tylko 2 miski, no bo bez jaj… Cały czas nie mogę zasnąć w nocy (męczę się nawet do 01:00) i boli mnie głowa.
6. dnia byłam na wyprawie rowerowej, wypiłam megaśną ilość wody (upał ponad 30st.), zupa tylko rano, w czasie dnia – warzywa surowe, i trafił się baton proteinowy, bo niestety słabo było mi już jak zsiadłam z roweru.
7. dzień – zaczęłam zupą z ogromną nadzieją, że jej za chwilę nie zwrócę. Potem ryż z warzywami. Raczej miałam już mocno dość. Zero motywacji – bo na wadze nieco ponad 2 kg, w pasie -2 cm. Żadna rewelacja.

PODSUMOWANIE
Zalety diety
– szybka utrata wagi
– oczyszczenie organizmu
– dostarczenie witamin
– wyrobienie nawyku jedzenia warzyw i owoców

Wady diety
– osłabienie, kłopoty ze snem (albo senność, albo trudności w zasypianiu – na zmianę)
– monotonia odżywiania
– efekt jojo (już w 6. dniu po steku – waga ruszyła do przodu, w 7. dniu po ryżu +300 g) – jest nie do ominięcia (chyba, że głodujemy dalej)
– wahania nastroju (możecie sobie wyobrazić wyrzuty cukru w 3. dniu diety po zjedzeniu owoców, a za chwilę – dziurę w brzuchu i głód) – od euforii po dół i nerwy

Wad jest zresztą zdecydowanie więcej niż zalet.

Słowem: diety nie polecam! Miałam wobec niej takie podejrzenie i dokładnie się sprawdziły. Tydzień postu, głodu i nerwów, bezsenności, osłabienia i bólu głowy skończyły się bez spektakularnych efektów i z radością wrócę do swojego zdrowego i racjonalnego odżywiania i treningów!

Dieta może się sprawdzić u osób, które o zdrowym żywieniu dawno nie słyszały i potrzebują oczyścić organizm przed wielką walką o zrzucenie 20-30 kg, ale dla osób, które na co dzień dbają o swoje talerze, a mają jakiś 5-kilogramowy nadbagaż – taki post nie ma najmniejszego sensu.

Nie mogę jednak zapomnieć o plusach w postaci nowych przepisów opartych wyłącznie na roślinkach! Niektóre potrawy wyszły super. Podzielę się tymi pomysłami wkrótce 🙂

W prawdzie – na dietę dr Dąbrowskiej się nie zdecyduję, ale od czasu do czasu 2–3-dniowy detoks warzywno-owocowy sobie zafunduję 🙂

A tymczasem – idę zdobywać kolejne szczyty; tym razem – z pełnym żołądkiem 🙂

I niestety, podczas diety, nie odnotowałam u siebie tej satysfakcji, którą odczuwam na szlaku!

Pozdrawiam!

ZUPA KOPERKOWA

 

13423977_1135117916541102_9221964260204555510_n

Kolejna zupa, która w cudowny sposób przywołuje dzieciństwo na wsi, lato, wakacje, zapachy łąki i maminej kuchni…

Zupkę nieco po swojemu zrobiłam, bo lubię nadać zupce własny (albo jakiś chociażby) charakter 😉

Ech…

PRZEPIS

Składniki (na garnek ok. 3 l)

2 skrzydełka z kurczaka (albo inny kawałek drobiu z kością)

marchew

pietruszka

kawałek selera (ok. 1/4 małej bulwy)

duży pęczek koperku

2 ząbki czosnku

2 łyżki masła

2 łyżeczki vegety natural (albo innej warzywnej mieszanki)

szczypta pieprzu czarnego

listek laurowy

2-3 ziarna ziela angielskiego

 

Przygotowanie

Koperek obrywamy z łodyg i myjemy. Kilka łodyg zostawiamy w całości, a resztę drobno siekamy.

Przygotowujemy wywar z mięsa i potartych warzyw (marchew, seler, pietruszka), z dodatkiem vegety, liścia, ziela i całych łodyg kopru. Gotujemy ok 15 minut.

Masło rozgrzewamy na patelni i dodajemy poszatkowany czosnek, a po chwili koperek. Chwilkę dusimy. Z wywaru wyciągamy łodygi, a wrzucamy koperek z masłem i czosnkiem. Doprawiamy wg uznania solą i pieprzem.

Zupkę możemy zagęścić zasmażką i śmietaną. W tym celu rozpuszczamy na patelni 1,5 łyżki masła, dodajemy 2 łyżki mąki pszennej, dokładnie mieszamy i dolewamy do niej ok. pół szklanki naszej zupy. Bardzo dokładnie mieszamy (raczę użyć silikonowej trzepaczki). Wlewamy do zupy. Po minucie odlewamy nieco zupy do miseczki (albo szklanki). Studzimy lekko i dodajemy 2 łyżki śmietany 18%. Wyłączamy palnik pod garnkiem i wlewamy zupę ze śmietaną do całej potrawy.

Podajemy z makaronem, ryżem, ziemniakami (ziemniaki można ugotować w zupie – razem z mięsem i warzywami i dalej postępować kolejno jak wyżej).

RADY!

  1. Wyraźnie napisałam, ale dla przypomnienia: zupę przed wlaniem śmietany należy zdjąć z ognia! Śmietana gotowana w zupie bardzo obciąża wątrobę!
  2. Zupa jest przepyszna nawet bez zasmażki i śmietany – więc warto ją sobie zrobić i zjeść np. z brązowym ryżem czy z razowym makaronem, nawet, jeśli dba się o linię.
  3. Zupa genialnie smakuje, jeśli na koniec, tuz przed podaniem, posypiemy ją świeżym koperkiem i… parmezanem! MNIAm

Smacznego!

 

ZUPA BOTWINKOWA

ZUPA BOTWINKOWA

Niekwestionowana królowa wiosennych zup – zupa z młodych buraczków z dużą ilością świeżego koperku!

PRZEPIS

Składniki
2 pęczki botwinki
2-3 marchewki
2 pietruszki
mały kawałek (ok. 1/4 małej bulwy) selera
liść pora
3 skrzydełka z kurczaka
kostka drobiowa
2 łyżki śmietany do zup
2 łyżki mąki
1 kg ziemniaków
ok. 1/4 szklanki koncentratu buraczanego
pół łyżeczki kwasku cytrynowego
3 ziarenka pieprzu czarnego
2 ziarenka ziela angielskiego
liść laurowy
szczypta cukru

Przygotowanie

Gotujemy bulion ze skrzydełek, pokrojonej w kostkę: marchwi, pietruszki, selera, pora; z dodatkiem ziela, liścia, pieprzu i kostki drobiowej. Do ugotowanego (po ok. 20 minutach) wywaru dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, pokrojone łodygo i młode liście botwinki i obrane i pokrojone młode buraczki. Gotujemy ok. 20 minut. Na koniec dolewamy koncentrat buraczany i przyprawiamy wg uznania: pieprzem czarnym mielonym, vegetą. Dodajemy szczyptę cukru i kwasku cytrynowego.
Zagęszczamy: 2 łyżki mąki rozrabiamy w pół szklanki wody i dolewamy do zupy, zagotowujemy całość. Zdejmujemy z ognia. Odlewamy pół szklanki, studzimy i dodajemy 2 łyżki śmietany i dolewamy do zupy. Posypujemy solidnie koperkiem. Podajemy z ugotowanym jajkiem.

Smacznego!

GROCHÓWKA – ZUPA GROCHOWA

GROCHÓWKA - ZUPA GROCHOWA

Jedna z moich ulubionych zup (tuż za zalewajką i kapuśniakiem). Sławą okryta jest ta – przygotowywana w wojsku – w wielkim kotle, szybkowarze. Ja nie miałam jednak okazji takiej spróbować, ale kiedyś nabędę magiczny szybkowar, muszę! Jednak „kombajn” wśród szybkowarów, na który poluję, jest dla mnie ciągle nieosiągalny cenowo 😦

Kiedyś myślałam, że grochówa to taka potrawa-bieda, którą się robi, jak się nie ma co do gara włożyć, smaczna, ale mocno tucząca, no, krótko mówiąc – taki staropolski fast-food, a jednak bardzo się myliłam.
Groch ma wiele witamin, m.in.: A, witamin z grupy B, C, E, K; składników mineralnych: potas, sód, fluor, magnez, żelazo, kobalt, miedź, mangan, chlor, wapń, fosfor, tłuszcze, węglowodany, błonnik etc. Jest bardzo bogaty w białko, które na dodatek jest tym łatwoprzyswajalnym przez ludzki organizm. I jest jednym z niewielu produktów zawierających tak wiele kwasu foliowego. A zatem: odmładza, wzmacnia serce, obniża ciśnienie, zapobiega zaparciom, pomaga zwalczyć bóle migrenowe, depresję, dodaje energii. W sam raz na zimowe miesiące!!! Ja grochówkę robię tak: Czytaj dalej