TORT NALEŚNIKOWY Z MIĘSEM I SZPINAKIEM

16105750_1401179753226269_3948026087376513231_n

Dwóch łasuchów w domu – jeden kocha naleśniki ze szpinakiem; drugi nie obejdzie się bez mięsa. Tak powstała uczta, która zadowoliła moich ukochanych facetów 🙂

Zapraszam na kolorowy, piękny i smaczny tort naleśnikowy.

PRZEPIS

(na 3-4osoby)

  • Farsz szpinakowy

Składniki

ok. 300-400g szpinaku rozdrobnionego (użyłam mrożonego)

ząbek czosnku

mała cebulka

1 łyżeczka masła

2 łyżki mascarpone (ewentualnie serka topionego lub twarogu)

sól, pieprz – do smaku

Przygotowanie

Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy drobno posiekaną cebulkę, dusimy jakieś 3-4 minuty i dodajemy rozgnieciony w prasce szpinak. Na koniec wrzucamy rozdrobniony szpinak i dusimy wszystko razem, aż ze szpinaku odparuje woda. Na koniec dodajemy mascaropone, mieszamy, aby powstał kremowy, szpinakowy, gęsty sos.

  • Farsz mięsny

Składniki

300 g mielonego mięsa (ja użyłam drobiowego)

mały kartonik pomidorów w zalewie (ok. 250 g)

ząbek czosnku

ewentualnie utarte na grubych oczkach warzywa: 1 marchew, 1 mała pietruszka, seler (jeden gruby plaster)

do smaku: oregano, bazylia, sól, pieprz ziołowy (można użyć gotowej mieszanki przypraw do dań włoskich)

1 łyżka oliwy z oliwek

Przygotowanie

Na oliwie dusimy czosnek i cebulę, dodajemy mięso, podsmażamy wszystko razem ok 5 min, często mieszając. Dodajemy warzywa i dusimy kolejne 5-10 minut – doprawiamy przyprawami według uznania. Na koniec wlewamy posiekane pomidory z zalewą (sos ma być gęsty i mięsny, więc uważamy z ilością). Całość dusimy pod przykryciem jeszcze 15 minut.

  • Naleśniki

Składniki

2 jajka

szklanka mleka

1 ½ szklanki mąki pszennej (u mnie tortowa)

szczypta soli

1 łyżka kwaśnej śmietany

2 łyżki oleju

Przygotowanie

Miksujemy jajka z solą, dodajemy: mleko, olej, śmietanę, na końcu – mąkę. Smażymy naleśniki z obu stron na blady kolor – naleśniki powinny być nieco grubsze, niż te do zawijania z farszem.

  • Dodatkowo: kostka sera żółtego (ok. 300-400 g) – zetrzeć na grubych oczkach tarki (ja położyłam też pokruszone kawałki sera pleśniowego)

Montaż

Układamy w okrągłej formie do zapiekania na przemian:

naleśnik – szpinak i ser – naleśnik – mięso i ser – naleśnik – szpinak i ser… i tak do wyczerpania zapasów. Na wierzch posypujemy serem i zapiekamy jakieś 20-30 minut w temp. 160-170 st. C.

RADY!

  1. Aby naleśniki nie stwardniały podczas pieczenia, pokusiłam się o zrobienie na wierzch nieco sosu beszamelowego: 1 łyżeczkę masła roztopiłam w rondelku, dodałam łyżeczkę mąki pszennej, zrobiłam zasmażkę, dolewałam stopniowo mleko (ok. pół szklanki), cały czas dokładnie mieszając rózgą silikonową. Oprószyłam szczyptą soli ziołowej. Taki gęsty sos położyłam na ostatnim naleśniku i zapiekałam 15 minut, wierzch tortu posypałam serem dopiero 10 minut przed końce pieczenia.
  2. Najlepiej zapiekać tort w naczyniu zamykanym, albo przykryć wierzch folią aluminiową (tak, aby folia nie dotykała tortu – bo cały ser się do niej przyklei).

KULECZKI ZIEMNIACZANE

Dobry sposób na niejadka. Dzieciaki zajadają się tymi kuleczkami, zwłaszcza, że mogą zrobić je razem z mamą 🙂

PRZEPIS

(na około 4 porcje)

ok. 0,5 kg ugotowanych, ostudzonych i przepuszczonych przez praskę (lub zmielonych w maszynce do mięsa) ziemniaków

2 łyżki mąki ziemniaczanej

1 jajko

ok. pół szklanki mąki pszennej (w zależności od „wilgotności” ziemniaków)

pół łyżeczki soli

bułka tarta

olej

 

Z ziemniaków, mąki, jajka i soli zagniatamy ciasto. powinno być zwarte (podobnie jak ciasto na kluski śląskie). Formujemy małe kuleczki (nieco mniejsze od orzecha włoskiego) i panierujemy w bułce tartej. Smażymy na złoty kolor na głębokim oleju (jak frytki).

 

RADY

  1. Kuleczki można upiec w piekarniku.
  2. Przy bardzo mokrych ziemniakach – będzie trzeba użyć nawet 1 szklanki mąki pszennej – radzę dosypywać w trakcie ugniatania.
  3. Z ciasta można wykrawać różne kształty, panierować i smażyć – dzieci będą miały ubaw.
  4. Podajemy z duszonym mięsem/sosami/kotletami i surówką.

Smacznego!

ŚWIĄTECZNE PIERNICZKI

15-kopia

Taki obrazek wyniosłam z rodzinnego domu. Nie – czyste okna i błyszczące podłogi, tylko właśnie ten cudowny harmider i bałagan! Do domu moich rodziców zawsze zjeżdżała się rodzina i to właśnie u nas odbywały się dzikie harce dzieciaków, to u nas mamy biegały, krzyczały, zamiatały, kroiły, gotowały, a tatowie wieszali gałązki choinki u sufitu, czynili ostatnie przygotowania podwórkowe, dokładali drew do pieca, przy okazji kosztując sobie naleweczek, tak dla rozgrzewki 😉

I wszyscy byli zmęczeni, i słychać były wrzaski dzieciaków, i mama zawsze była przekonana, że u „innych” to już wszystko leży przygotowane na stole, że u „innych” to dzieci mają czyste łapki i siedzą w białych sukieneczkach bez słowa, że u „innych” to na sto procent wszystkie okna umyte i nawet płytki w kuchni lśnią, a u nas znowu zamieszanie, urwanie głowy, a  ciasta na pewno nam się nie udały, a ryba na bank będzie za słona 😉

Ale wszystko cichło, kiedy braliśmy do rąk opłatki…

Takie wspomnienia zachowałam z domu rodziców i takie chcę przekazać mojemu synowi.

Tym razem do drużyny dołączyła jeszcze moja chrześnica i córeczka mojego partnera! Przez chwilę poczułam się jak w domu!

Zdjęcia wykonała dla nas cudowna Patrycja Anna Mikołajczyk. Zapraszam Was serdecznie do polubienia jej fanpage’a  https://www.facebook.com/patrycjamphotography/?fref=ts

Takiego zmęczenia i bałaganu życzę Wam, moi drodzy na nadchodzące święta 🙂

Przepis

(na 50-60 pierniczków w zależności od wielkości foremki)

  • 400 g mąki pszennej tortowej
  • 2 duże jajka (do ciasta: 1 jajko i 1 żółtko, 1 białko zostawiamy do smarowania ciasteczek)
  • 130 g cukru pudru
  • 100 g masła
  • 2-3 łyżki miodu
  • 1 łyżka przyprawy do piernika
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Wszystkie składniki wysypać na stolnicę, drobniutko posiekać i zagnieść ciasto (można sobie ułatwić i zrobić to w misce, używając miksera i mieszadełek do ciasta drożdżowego).

Ciasto rozwałkować, podsypując nieco mąką, na grubość ok. pół centymetra.

Teraz czas na oddanie dzieciom – rozwałkowanego na grubość pół centymetra – ciasta i dostarczenie ulubionych foremek.

Białko (pozostałe z ciasta) roztrzepujemy mieszadełkami (albo po prostu widelcem) i smarujemy nim ciasteczka za pomocą silikonowego pędzelka.

Wycięte kształtu układamy na blaszce wysmarowanej tłuszczem i pieczemy po 15 minut w 180 st. C.

Po wystygnięciu ciasteczek pozostaje wyciągnąć zapasy: lukrów, polewy, dekoracji, opłatków, posypek, drażetek, pisaków lukrowych i… uzbroić się w cierpliwość.

Rady!

  1. Główna rada: cierpliwości! Nie rzucaj się ze ścierką na każdą plamkę cukru, polewy itd. Skończ robotę, dzieci wraz ubraniem wrzuć do pralki, nastaw na wirowanie, a sama połóż się w wannie i zmyj z siebie lukier 😉
  2. A tak na serio: pierniczki powinny sobie długo poleżeć, można je zrobić nawet kilka tygodni przed świętami. Zamknij je w szczelnej puszcze. Możesz dodać gruby plaster jabłka (bez skóry) na kilka dni przed planowanym otwarciem – będą mięciutkie 🙂

Dobrej zabawy!

ŚWIEŻAKI, ŚWIErzAKI, ŚWIEszAKI – I… GŁUPIE MATKI

1397273_611919045527661_1824532746_o

MAM NA SERIO DOŚĆ!

W kolejce przy kasie w ‚Biedrze’ Pani kilkanaście minut dyskutowała z kasjerką, a potem z kierowniczką, bo otrzymała za mało naklejek, aby następnie za te naklejki nabyć drogą wymiany maskotkę przedstawiającą owoc/warzywo!
Nie przerwała swoich roszczeń, mimo, że wyciągnęłam 8 swoich naklejek (które otrzymywałam za zakupy i chowałam, z myślą, że kiedyś się komuś dorzucę) i jej dałam w prezencie!
Na fb DOROSŁE (zdawałoby się) kobiety wydzierają sobie jedna przez drugą naklejki sklepowe, a nawet nabywają je drogą kupna lub wymiany (np. za czekolady, albo chusteczki do dupeczki!).
I zastanawiam się, o co to całe szaleństwo.

„Moja córcia bardzo chce Brokuła Bartka, a nie ma go już w sklepie na naszym osiedlu…” – i kobieta wsiada w autobus i pędzi na drugi koniec miasta, bo jakaś inna mamusia dała jej cynk, że tam jeszcze pod stertą puszek tuńczyka jakiś zielony Brokuł Bartek wystawał – sztuk raz.

LITOŚCI…

Powiedzcie mi, jaka dorosła, logicznie myśląca osoba, daje się wciągnąć w marketingową paranoję sieci sklepów?
Dzieci zawsze będą głównymi ofiarami takich nieuczciwych działań, ale dorośli chyba powinni mieć nieco więcej oleju w głowie…

Kobieto-matko! Jeśli masz pieniądze, aby nabywać naklejki, robić zakupy i chcesz uszczęśliwić swoje dziecko maskotką – KUPŻE NA BOGA TEGO BRZYDALA (koszt 50 zł). Jeśli nie masz pieniędzy – tym bardziej powinnaś uodparniać swoje dziecko na chwyty marketingowe i olać świeżaki itp. paranoje!

Mam dość, jeszcze raz zobaczę post o kupowaniu naklejek pt. świeżaki (tudzież świerzaki, a nawet świeSZaki) i zwymiotuję.
Błagam, pozwólcie mi pojąć, kto sprzedaje naklejki, które otrzymał w sklepie bezpłatnie! I kto je kupuje za pieniądze, albo prezenty, skoro można je zdobyć, robiąc zakupy potrzebne do domu!?
Kto biega za maleńkimi naklejkami – godzinami, dniami, tygodniami stara się za wszelką cenę zdobyć jak najwięcej naklejek po to, aby zdobyć maskotkę, która za parę tygodni (jak minie irracjonalna moda na maskotkę owocowo-warzywną) wylądują na szafie w dziecięcym pokoju.

Kobieto-matko, jeśli naprawdę dałaś się przekonać, że te maskotki mają namówić dziecko do jedzenia warzyw/owoców, to zastanów się, czy chciałabyś jeść swojego przyjaciela, który się do ciebie uśmiecha!

Chcesz, żeby dziecko jadło warzywa/owoce – kup je! Świeże (a nie świeRZE jak co niektórzy myślą) i zróbcie wspólnie sałatkę, deser, ciastko, kukiełki – cokolwiek! Pokaż dziecku, jak warzywa smakują, jak można je przyrządzić. Ile pozytywnych emocji ‚wyczarujesz’ przy tym zajęciu- tyle dziecko odczuje! I tyle będzie odczuwało, kiedy będzie zajadało brokuła, który nie ma imienia, oczu i buźki!
Jestem naprawdę zszokowana tą głupotą – bo to jest głupota i nie można tego nazwać inaczej.

SCHAB W SOSIE ŚLIWKOWYM

20161001_132610Bardzo prosty przepis na przepyszne, mięsne danie. Idealne do serwowania gościom. Połączenie pieczonego schabu ze słodko-kwaśnym sosem śliwkowym – pycha!

PRZEPIS (na 4-6 porcji)

Składniki

ok. 1 kg schabu wieprzowego bez kości

ok. 6-8 sztuk suszonych śliwek

ok. 4 łyżki powideł śliwkowych

ok. 3-4 łyżki śmietany 12%

2-3 ząbki czosnku

2 łyżki mąki pszennej

cebula

Przyprawy: pieprz czarny, pieprz ziołowy, majeranek suszony, papryka słodka, sól, 3-4 ziarenka pieprzu kolorowego, 2 ziarenka ziela angielskiego, 3 liście laurowe, szczypta suszonego tymianku, 4 łyżki oleju.

 

Przygotowanie:

Z przypraw robimy marynatę, mięsko myjemy i dokładnie nacieramy marynatą. Dodajemy pokrojone w plasterki czosnek i cebulę (aby mięso wchłonęło jak najwięcej marynaty – możemy nakłuć je w kilku miejscach patyczkiem do szaszłyka). Odstawiamy do lodówki w szczelnym naczyniu na kilka godzin (najlepiej na noc).

W naczyniu żaroodpornym układamy mięsko z jak największą ilością marynaty. Dorzucamy pokrojone śliwki. Pieczemy ok. 60 minut (najlepiej: pierwsze 30 minut w 180-190 st.; kolejne 30 minut – w temperaturze ok. 170 st. Jeśli chcemy chrupiącą skórkę – można jeszcze dopiec na koniec bez przykrycia, czyli jakieś dodatkowe 10 minut w 190 st.).

Lekko przestudzone mięso przekładamy na talerz, a sos z pieczenia zlewamy do rondla. Blendujemy wszystko: czosnek, cebulę, śliwki – wypieczone z mięsem. Dolewamy ok 300 ml wody, zagotowujemy, zagęszczamy mąką, zdejmujemy z ognia, a na koniec doprawiamy powidłami i śmietaną. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku.

Danie podajemy w postaci pokrojonych plastrów schabu polanych sosem. Jako dodatki polecam: kluski śląskie, ziemniaki, surówki.

Smacznego!

Świętokrzyskie z dzieckiem – GRÓD Pędzików

Żywa lekcja historii…

20160830_123405

Gospodarstwo Agroturystyczne „Gród” 

Siedlce 31 a

26-060 Chęciny

woj. świętokrzyskie

tel. 608 141 178; 791 517 066

„Gród” jest własnością państwa Pędzików – pana Andrzeja, który jest absolutnie sprawcą całego zamieszania, pasjonatem starości i stolarzem-artystą – i jego żony, która dzielnie znosi pasje i zamiłowania męża, a przy tym – w sposób tylko dla białogłowy pojęty – cudownie go wspiera!

Samo miejsce urzekło mnie od wejścia (a nawet jeszcze przed wejściem). Jest to tak spokojny, melancholijny zakątek, że chce się tam zostać jak najdłużej (ja z grupą koleżanek i dzieciakami aż nadużyłyśmy uprzejmości gospodarzy – bo zasiedziałyśmy się tam wiele godzin).

To cofnijmy się o prawie… powiedzmy… jedyne… pięćset, może osiemset lat! To będzie piękna przygoda!

Kuźnia

20160830_12255520160830_12431620160830_12524520160830_125318

Początek zwiedzania stanowi średniowieczna kuźnia z bogatą ekspozycją broni i nie tylko – tu usłyszymy legendę św. Maurycego (bo zobaczymy replikę jego włóczni), usłyszymy historie wojenne polskich królów, zobaczymy, co nosili i czym bronili się rycerze. Tu wreszcie, możemy dotknąć, a nawet spróbować dźwigać ciężkie topory i miecze, przymierzyć hełm, koronę, a na koniec – usłyszeć opowieść o skomplikowanym biciu monet, zobaczyć na żywo ich powstawanie i otrzymać jedną na szczęście 🙂

Obóz Rycerski

20160830_14203220160830_11293320160830_113117

Obóz został zbudowany tak, by przypominał ten, który rycerze rozbijali podczas wypraw wojennych. Znajdują się tam skrzynie, łoża przykryte skórami, a nawet garnki – prawdziwe obozowisko wojaków!

Zamek z wieżą obronną

20160830_113146

Tu można odpocząć. Klimatyczna altana z ławeczkami daje swobodne miejsce do biesiadowania. Przed zamkiem jest wydzielone miejsce na ognisko/grill, z którego radzę skorzystać, bo strawa w takim otoczeniu – smakuje wybornie!

20160830_105117

W „Grodzie” znajdziemy mnóstwo malowniczych zakątków – można się rozglądać i podziwiać i ciągle odkrywa się kolejne ciekawe szczegóły obejścia: piec chlebowy, wędzarnia, staw, kamienny grill, a to w otoczeniu armat, katapult, rzeźb…

Nie sposób wszystkiego sfotografować i opowiedzieć.

Państwo Pędzikowie przygotowani są na gości nocujących, imprezujących do rana 😉

W specjalnie urządzonych komnatach: myśliwego, rycerza, damy dworu (tu uwaga – pas cnoty wisi na ścianie 😉 )… – znajduje się 16 miejsc noclegowych. Można również zaszaleć i zanocować w namiotach rycerskich (tu gospodarze przygotowani są na przyjęcia nawet 50 osób). Alby goście nie musieli kopać latryn i mogli jednak poczuć komfort XXI wieku – przygotowany jest specjalny domek – mający wszystkie wygody cywilizacji – ot, łazienka po prostu 😉

Jest również domek z zapleczem kuchennym!

Wszystko bez wyjątku urządzone jest po prostu urokliwie, z największą precyzją i starannością, a przede wszystkim – w całym obiekcie jest perfekcyjnie czysto!

Z pełną świadomością mówię i powtarzam – to na pewno nie był nasz ostatni raz w „Grodzie” państwa Pędzików! Bardzo polecam Wam to miejsce!

Myślę, że to idealne miejsce na wypad rodzinny, ale znakomity pomysł na szkolna wycieczkę. W ramach lekcji edukacyjnych, gospodarze oferują:

  • pokazy kowalstwa
  • pokaz bicia monet
  • wykład o historii oręża
  • wykład z dziedziny heraldyki związanej z rozwojem, funkcjonowaniem i opisywaniem herbów
  • pokaz strzelania z armat, katapult, łuków.

RADY i PRZESTROGI

PRZEDZIAŁ WIEKOWY: Miejsce spokojnie nada się na rodzinny wypad z dziećmi w każdym wieku, a państwo Pędzikowie każdego ugoszczą odpowiednio do wieku. Zmieści się tam swobodnie całe małe przedszkole dzieciaków! Wtedy można połączyć lekcję historii z zabawą w plenerze i pieczeniem kiełbaski.

TOALETY: opisana wyżej łazienka

PŁATNOŚĆ: Bilet wstępu – dorosły – 8 zł; dzieci  6 zł (nie ma możliwości płatności kartą, a w pobliżu nie ma bankomatów! Proszę się uzbroić w złotówki!)

DOJAZD: ok. 30 km od Kielc – kierunek Chęciny, Tokarnia, Siedlce 🙂  Można oczywiście spokojne dojechać busem (przystanek 3 minutki pieszo od Grodu) – z mojego rozeznania wynika, że z Kielc kursuje tam bus Spider.

STOPIEŃ UMĘCZENIA PORTFELA: niemal żaden… Bilet i ewentualnie wybicie monety – w cenie 5 zł.

STOPIEŃ UMĘCZENIA RODZICA: małe dzieci mogą mieć chęć na zwiedzenie stawu (dogłębne), albo zranienie się bronią – trzeba pilnować; starsze dzieci – są zajęte i urzeczone, więc dla rodzica just relax!

JEDZONKO: w pobliżu nie ma żadnego sklepu, baru – pola, wioski, lasy! Należy się uzbroić w jedzonko, można poprosić właścicieli o przygotowanie ogniska lub wypiek chleba (zorganizowane grupy)

PARKING: z pewnych źródeł wiem, że na parkingu zacumuje nawet ponad 30 aut 🙂

SOS CEBULOWY

13879351_1244037708940475_4710353230992907302_nSzybciutki i prosty sos, który wzbogaci dania mięsne i mączne. 🙂

PRZEPIS

na 3-4 porcje mięsa – do dań mącznych (np. kopytka) należy przygotować go nieco więcej.

Składniki

2 duże cebule

szklanka bulionu

1 łyżka cukru

1 łyżka masła

1 łyżka mąki pszennej

pół szklanki śmietanki 12%

sól i pieprz do smaku

Przygotowanie

Cebulę poszatkować, udusić na maśle razem z cukrem, solą i pieprzem, następnie zmiksować ją blenderem. Do cebuli dolać bulion. W osobnej misce (słoiczku) rozprowadzić dokładnie mąkę na wodzie (ok. 50 ml) i zagęścić nią sos. Wszystko dobrze zagotować. Zdjąć z ognia, dolać śmietankę. Przyprawić wedle uznania solą i pieprzem.

Smacznego!